Przepis na placki z jabłkiem.


Pisałam do was ostatnio na facebookowej stronie, że mam w domu małego pożeracza jabłek. Najmłodszy też by chciał, ale ledwo co ma 4 zęby i uczy się nimi operować, więc czas było znaleźć alternatywę dla młodszego no i.. dla siebie, żeby co chwile nie latać do kuchni po kolejne jabłko. :)
Ja sama uwielbiam jabłka, ale szczerze powiem, że wolę je w postaci placków. Pytałam, czy chcecie przepis, było troszkę chętnych osób, dlatego przygotowałam go dla was. :)

Składniki:
  • Jabłka - ilość wg. uznania, im ich więcej tym drobniej je pokroić. Ja dzisiaj dałam te jabłka, które już niedługo nadawałyby się tylko do wyrzucenia, dlatego tym razem wyszło ich trochę więcej. :)
  • Mąka - W moim przypadku (na dole wstawię zdjęcia miski z ilością jabłek) było to 2,5 szklanki
  • Proszek do pieczenia - 1 łyżeczka
  • Cukier wanilinowy - 2 łyżeczki
  • Cukier - Tutaj również według waszego smaku. Można nie dodawać go w ogóle, ja dodaję 1/4 szklanki.
  • 2 jajka
  • 2 szklanki mleka
  • Olej do smażenia
  • Cukier puder - Opcjonalnie do posypania na końcu, mi jak zwykle zabrakło. ; )

Do miski wsypujemy mąkę, proszek do pieczenia, cukier wanilinowy, zwykły, wbijamy jajka, mleko i wszystko dokładnie miksujemy. Następnie dodajemy wcześniej przygotowane i pokrojone jabłko. 

(Ja obieram jabłko na "płaty" cieńsze, grubsze, a potem dodatkowo "dziabie" je nożem w misce, aby były mniejsze, ze względu na Piotrka, aby łatwiej mu było pochłonąć placuszka :) Sama zresztą lubię mniejsze cząstki jabłek w środku - ale jeśli ktoś lubi większe kawałki proszę bardzo. )



Następnie wszystko razem wymieszać - a w moim przypadku jeszcze raz zmiksować - wersja dla leniwych. : ) Placuszki smażymy na małym ogniu, żeby się nie przypalały i dużej ilości oleju. Placki szybko się robią, więc trzeba zerkać co chwilę, czy już nie trzeba go przewrócić na drugą stronę. Ciasto najlepiej rozlewać na patalnie "od góry" żeby placuszki nie były płaskie jak naleśniki a puszyste. :) Niestety nie zrobiłam wam zdjęcia jak to wygląda na patelni, bo patelnie mam tak zajechaną, że wstyd pokazać, ale myślę, że same doskonale dacie sobie radę. (Na początek wlejcie tylko ciasto na jednego placka, żeby zobaczyć czy wszystko z ciastem jest ok - jak jest za leiste dosypujemy mąki. :-) ) 

A po dobrej pół godzinie ślęczenia nad plackami, możemy usiąść i cieszyć się smakiem. :) SMACZNEGO. :)


 
Pochwalcie się, jak wam wyszły. :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz