Uwaga. Ze strony został usunięty system komentarzy disqus, wobec tego wszystkie komentarze, które zostały dodane przez tą stronę zostały usunięte. Od teraz można komentować z facebooka, blogger'a lub jako gość

czwartek, 16 sierpnia 2018

Waleczna dziewczynka.



A miało być tak pięknie...W ciąży nie wiedzieliśmy o niepełnosprawności córeczki. Trzy dni cieszyliśmy się zdrowym dzieckiem.(Widoczne na buzi, szyjce i w ustach naczyniaki traktowaliśmy jako defekt kosmetyczny). Przed wypisem pediatra stwierdziła, że weźmie dziecko na dodatkowe badania, ponieważ słyszy szmery. Nawet się nie przestraszyłam, synek też miał takie szmery(chociaż wtedy byłam przerażona) a jest zdrowy. I nagle świat się zatrzymał. Tętniak aorty, zwężenie tętnic. Dziecko jest w złym stanie, lekarze dziwią, się że tak dobrze sobie radzi.

Miało być tak pięknie.... Po tygodniu Oleńka ma kłopoty z oddychaniem. Okazuje się, że 2/3 dróg oddechowych ma w naczyniakach. Córcia walczy o każdy oddech, jej życie jest w niebezpieczeństwie, grozi jej tracheotomia, jednak docent zaznacza, że u małej jest to zabieg bardzo ryzykowny z uwagi na rozległość naczyniaków. Zostaje podany propranolol, mimo, że dziecko wcześniej w Poznaniu nie zostaje zakwalifikowane do leczenia tym lekiem-za duże ryzyko. Teraz nie było wyboru...Kolejne godziny,dni, rozmowy z lekarzami. "Dziecko może się nie rozwijać, umrze, będzie niepełnosprawne, mamy się cieszyć, że jest z nami. Jest nie rokujące"

Za jakiś czas bardziej optymistyczne słowa, choć diagnoza wciąż ta sama. Mijają kolejne dni.... Krążymy między szpitalem a domem, serce pęka, gdy córcia zostaje sama na noc. Wyrzuty sumienia, że jestem tyle czasu z Olą i zaniedbuję Mateuszka. Jednak gdy jestem z synkiem myślę tylko o córci. W nocy wstaję co 2 godziny i odciągam mleko, rano jadę z lodówką turystyczną do szpitala. Synek jeszcze śpi. Zazwyczaj, gdy wracam też jest już w łóżeczku. Kilka razy mieliśmy dostać wypis, jednak nastąpiło pogorszenie.

 Każdego dnia jadę pełna obaw, nie wiem jaka sytuacja zastanie mnie w szpitalu....Mijają kolejne dni. Otrzymujemy wypis, plik skierowań do specjalistów. Kolejna wizyta w szpitalu po tygodniu.....

A miało być tak pięknie... Hmmm, jest tak pięknie. Ola jest z nami. Jest "ciężkim pacjentem" lekarze nie mają na nią planu. Jeździmy po kraju, konsultowaliśmy się za granicą. Mamy czekać. No to czekamy. Czasami nawet jest normalnie. Gdzieś tylko krąży ta straszna myśl...ale tu i teraz jest pięknie Ola to dzielna dziewczynka. Mały wojownik. No i charakter ma po mamie. Ale to już nie jest takie piękne. :)
Mama Oli,

______________________________________________________

Wiecie co? Wzruszyłam się. Jestem niesamowicie dumna z pani Agaty - mamy Oli i bardzo dziękuję za odwagę i zgłoszenie się do mnie z chęcią opublikowania wpisu. Za Olę trzymam kciuki ze wszystkimi dzieciakami, bo pewnie nigdy wam tego nie napisałam - ale ja wygrałam jako dziecko walkę z rakiem i nie wyobrażam sobie jak dzielna musiała być moja mama. Kochani, to wyjątkowa sytuacja, więc dodatkowo napiszę wam, że Ola ma swoją stronę, na której możecie przeczytać jak sobie radzi i wesprzeć ją i jej rodzinę.  ---> @WalecznaDziewczynka

Jeżeli myślisz, że strona jest pełna żalu i bólu to się mylisz. OLA ma wole walki i na co dzień to wesołe dziecko, które rozdaje uśmiechy. :)


 

Widzę, że dziewczyny kombinują jak mogą - organizują bazarki i za waszą pomoc oferują wam śliczne plakaty do druku - popieram akcje! Pomaganie jest SUPER!



sobota, 11 sierpnia 2018

Gładkie Rajstopki dziecięce od for-you.com.pl


Przedstawiam wam na moim blogu nową twarz, śliczną małą modelkę, córeczkę mojej dobrej znajomej - Maję. :) Dzięki nim mogę zrealizować ten wpis i polecić produkt. Pewnie czytając tytuł wpisu w pierwszej chwili pomyślałyście, co tu można napisać o zwykłych rajstopach, a jednak - trochę się spróbuję rozpisać. :) 

Rajstopy są ważnym dodatkiem w szafie nie tylko dorosłych kobiet, ale też dziewczynek w wieku przedszkolnym i szkolnym. Różnic między rajstopami dla kobiet, a dzieci jest sporo, a najważniejszą jest to, że te dla dziewczynek powinny być uszyte tak, aby w żadnym miejscu nie było szwów. To bardzo ważny element, ponieważ dzieci niechętnie, a często nawet z płaczem chodzą w rzeczach w których im nie wygodnie. Teraz akurat przy samych chłopcach problem rajstop mnie omija, ale pamiętam, kiedy ja byłam mała, że rajstopki bardzo często mnie drażniły - coś swędziało, coś kuło, albo były za sztywne, ciasne. Nie lubiłam w nich chodzić.


Wielkimi krokami zbliżamy się niestety do końca wakacji, a tym samym do rozpoczęcia roku szkolnego, dlatego chciałabym przedstawić wam ofertę sklepu for-you .
W swojej ofercie prócz rajstop, mają też coraz większy wybór bielizny kobiecej.

Rajstopki, które prezentuje Maja możecie kupić --> TUTAJ <-- w cenie 3.90 za parę.
W kolorze białym i 4 przedziałach rozmiarowych: 104-110, 128-134, 140-146 i 152-158 .
Skład to 87 % poliamidu i 13 % elastanu.

Dostawa darmowa przy zakupach powyżej 150 zł.
-odbiór w salonie: 0,00 PLN
-kurier standard: 9,90 PLN (w tym VAT)
-wysyłka ekspresowa: 19,90 PLN (w tym VAT)

Bezpłatny zwrot w ciągu 30 dni od daty otrzymania zamówienia: 
- W każdym salonie stacjonarnym w Polsce
- KURIEREM – wypełnij formularz online i zamów bezpłatnego kuriera po odbiór produktów



Opinia mamy Angeliki o tym produkcie:
"Sprawdzałam wiele rajstop dla dzieci aż przypadkiem trafiłam na rajstopki tej firmy. Polecam są przyjemne w dotyku, nie pocą skóry dziecka a dodatkowo co ważne nie mechacą się i nie niszczą po pierwszym praniu! Idealne rajstopki dla matek które chcą by ich dzieci wyglądały ładnie oraz by rajstopki nie służyły na jeden raz. Dla mnie strzał w dziesiątkę na pewno nie raz wrócę do tej firmy sprawdzając również inne produkty tej firmy : ) "


Produkt for-you został zaprezentowany przez Maję. Zdjęcia zostały zrobione na zlecenie dla potrzeb wpisu nieokreslona.pl przez mamę Mai - Angelikę Biesiadecką.

Przepis na placki z jabłkiem.


Pisałam do was ostatnio na facebookowej stronie, że mam w domu małego pożeracza jabłek. Najmłodszy też by chciał, ale ledwo co ma 4 zęby i uczy się nimi operować, więc czas było znaleźć alternatywę dla młodszego no i.. dla siebie, żeby co chwile nie latać do kuchni po kolejne jabłko. :)
Ja sama uwielbiam jabłka, ale szczerze powiem, że wolę je w postaci placków. Pytałam, czy chcecie przepis, było troszkę chętnych osób, dlatego przygotowałam go dla was. :)

Składniki:
  • Jabłka - ilość wg. uznania, im ich więcej tym drobniej je pokroić. Ja dzisiaj dałam te jabłka, które już niedługo nadawałyby się tylko do wyrzucenia, dlatego tym razem wyszło ich trochę więcej. :)
  • Mąka - W moim przypadku (na dole wstawię zdjęcia miski z ilością jabłek) było to 2,5 szklanki
  • Proszek do pieczenia - 1 łyżeczka
  • Cukier wanilinowy - 2 łyżeczki
  • Cukier - Tutaj również według waszego smaku. Można nie dodawać go w ogóle, ja dodaję 1/4 szklanki.
  • 2 jajka
  • 2 szklanki mleka
  • Olej do smażenia
  • Cukier puder - Opcjonalnie do posypania na końcu, mi jak zwykle zabrakło. ; )

Do miski wsypujemy mąkę, proszek do pieczenia, cukier wanilinowy, zwykły, wbijamy jajka, mleko i wszystko dokładnie miksujemy. Następnie dodajemy wcześniej przygotowane i pokrojone jabłko. 

(Ja obieram jabłko na "płaty" cieńsze, grubsze, a potem dodatkowo "dziabie" je nożem w misce, aby były mniejsze, ze względu na Piotrka, aby łatwiej mu było pochłonąć placuszka :) Sama zresztą lubię mniejsze cząstki jabłek w środku - ale jeśli ktoś lubi większe kawałki proszę bardzo. )



Następnie wszystko razem wymieszać - a w moim przypadku jeszcze raz zmiksować - wersja dla leniwych. : ) Placuszki smażymy na małym ogniu, żeby się nie przypalały i dużej ilości oleju. Placki szybko się robią, więc trzeba zerkać co chwilę, czy już nie trzeba go przewrócić na drugą stronę. Ciasto najlepiej rozlewać na patalnie "od góry" żeby placuszki nie były płaskie jak naleśniki a puszyste. :) Niestety nie zrobiłam wam zdjęcia jak to wygląda na patelni, bo patelnie mam tak zajechaną, że wstyd pokazać, ale myślę, że same doskonale dacie sobie radę. (Na początek wlejcie tylko ciasto na jednego placka, żeby zobaczyć czy wszystko z ciastem jest ok - jak jest za leiste dosypujemy mąki. :-) ) 

A po dobrej pół godzinie ślęczenia nad plackami, możemy usiąść i cieszyć się smakiem. :) SMACZNEGO. :)


 
Pochwalcie się, jak wam wyszły. :)

środa, 25 lipca 2018

Sandałki z H&M za 13 PLN z DARMOWĄ DOSTAWĄ!

Kto kupił buciki za 49.90 PLN niech żałuje. :) W tej chwili promocja na sandałki dziecięce za 14.90!
A jeśli zarejestrujesz się do H&M Club dostaniesz 10% rabatu + darmową dostawę. :)

Klubowicze mogą więcej.
✓ 10% rabatu na powitanie 
✓ Bezpłatna dostawa i bezpłatne zwroty 
✓ Punkty za wszystkie zakupy 
✓ Oferty i rabaty 
✓ Ekskluzywne wydarzenia

Spieszcie się, zaraz się skończą - ja już czekam na kuriera. :-)
Link do bucików: KLIK

poniedziałek, 23 lipca 2018

Fundacja TUSIA wcześniej Wolontariat PROJEKT TUSIA

Fundacja TUSIA wcześniej Wolontariat PROJEKT TUSIA

Od zawsze kochałam zwierzęta. Jako mała dziewczynka nie potrafiłam spokojnie przejść obok pani z pieskiem, bo zachwycona byłam każdym. Zaprzyjaźniłam się nawet z panią z bloku na przeciwko, która miała wtedy pekińczyka (były w tym czasie tą `sławną` rasą) aż tak bardzo, że po pewnym czasie nie wyobrażałam sobie nie przyjść do nich pobawić się z nią, a potem wyprowadzić na spacer. 'Pani z bloku' została moją ulubioną ciocią, a jej mąż jak sam mówił, był moim przyszywanym "dziodkiem". : ) Małe miasteczko, starsi ludzie, nie popularna była sterylizacja. Mała Sara podczas cieczki zaszła w ciąże, nie wiadomo z kim, ale zapewne był to jakiś sąsiedni pies, urodziły się małe, którymi się rownież opiekowałam - byłam szczęśliwa, bo Sara zaufała mi na tyle, że tylko mi pozwalała zbliżyć się do jej posłania i dotykać jej dzieci. Szczenięta jak się pewnie domyślacie rozdane po znajomych, a jedna sunia została. Miałam dwa szczęścia, wychodziłam z dwoma psami, miałam dwa pieski do tulenia - mogłam nawet nadać jej imię i została Misia. Sara była juz starszą kobitką - nie miała już tyle siły na zabawy, częściej wolała zostać u kolanach u dziodka Jacka niż wyjść i się ze mną bawić. Zresztą często wypadał jej dysk i jej pisk z bólu słyszało całe osiedle, więc nie chciałam jej już tak często brać - zwyczajnie bałam się ją wtedy wziąć na ręce, żeby nie wyrządzić jej więcej krzywdy zanim zaniosłabym ją do `dziadka` - pamiętam, że masował ją po kręgołupie i po 2-3 minutach wszystko wracało do normy. Kółko się zapętliło - misia dostała pierwszej cieczki, po jakimś czasie dowiedziałam się, że będą kolejne szczenięta... No i ... może historia powtarzałaby się w kółko, gdyby nie to, że któregoś dnia kiedy przybiegłam do cioci, wybiegłam ze łzami wynosząc posłanie Misi do kontenera. Misia zmarła - czemu? Nie wiem.. Podsłuchując kiedyś rozmowę z sąsiadami obiło mi się o uszy, że chyba zgwałcił ją dużo większy pies od niej. Coraz rzadziej zaczęłam tam chodzić - tęskniłam za nią, aż wkońcu przeprowadziliśmy się do innego miasta i jakikolwiek kontakt się urwał. Później byłam już starsza, zaczęłam wiecej korzystać z internetu i uświadomiać sobie jakie istotne błędy popełnili wtedy bliscy mi ludzie i ilu sytuacji mogliśmy uniknąć, gdybym może wtedy była starsza i bardziej rozważna.


Sarze może pomogłaby jakaś operacja kręgosłupa? A Misi na pewno sterylizacja...



Od ponad 5 lat `wkręciłam` się w pomaganie zwierzętom, a głównie psom. Prowadziłam dom tymczasowy przez dwa lata. Najpierw przyjęłam pod swoją opiekę szczenięta, później pomogłam kilku starszym psiakom. Prawie 3 lata temu urodziłam pierwszego synka i zawiesiłam swoje pomaganie jako czynny DT. W tej chwili mam również młodszego rocznego łobuza, oraz własnego psa, więc stała pomoc z mojej strony jest fizycznie nie możliwa, ale staram się pomagać z małymi przerwami i co jakiś czas brać jakąś bardzo potrzebującą bidę chociaż na kilka dni. Poznałam mnóstwo ludzi, z kilkoma sie naprawde zaprzyjazniłam mimo, ze nigdy sie z nimi nie widzialam połaczyly nas zwierzeta. I tak jakis czas temu poznałam Olge, której cały swiat to zwierzeta. Zaangazowalam sie w pomoc jej i jej podopiecznym. Zaczelam udostepniac jej wydarzenia, posty na facebooku, az wkoncu wzielam na DT jednego psiaka z grupki, które odratowala przed pewna smiercia, potem drugiego. W między czasie Olga swój wolontariat przekształciła w Fundację z prawdziwego zdarzenia - jestem z niej dumna ! Od tamtego czasu jestesmy w kontakcie, a ja mimo braku warunkow na ponowne tymczasowanie pomagam jak moge zdalnie - chocby w organizowaniu zbiórek, czy robieniu ogloszen.

Podopiecznych niestety ciągle przybywa, a nawet jeśli jest chwilowy `przestój` to te psiaki, które są w hotelikach lub w domach tymczasowych zaczynają `szwankować`. W klinice z tygodnia na tydzień powstał OLBRZYMI dług, który trzeba spłacić do końca sierpnia - jeśli tego nie zrobimy - rada ustaliła, że nie przyjmą więcej naszych zwierząt. To zaufana klinika, w której leczymy cztery łapy od lat. Ale nie dziwie im się, mamy ponad 20 tysięcy (!) długu.

Szukamy pomocy wszędzie, od zbiórek, po konkursy, udostępnienia, plakaty. 
Właśnie trwa jedna zbiórka - na spłatę długu w klinice i możliwość dalsze pomaganie zwierzakom:
https://zrzutka.pl/5ddsxz .

Można również pomóc wpłacając choćby 5 zł bezpośrednio na konto fundacji:
Fundacja TUSIAKRS 0000696126
00-714 Warszawa,
Czerniakowska 24/34
Konto główne:
mBank 07 1140 2004 0000 3502 7713 5200
Konto do wpłat zagranicznych:
BIC/SWIFT: BREXPLPWMBK
IBAN: PL 07 1140 2004 0000 3502 7713 5200
paypal: fundacjatusia@gmail.com

W tej chwili zgłosiliśmy się również do akcji organizowanej przez Weganizujemy Polskę, która przekaże cały dochód ze sprzedaży ebooka z przepisami na wegańskie śniadania "na bogato". Fundacja/Organizacja zwierzęca, która zdobędzie najwięcej polubień pod komentarzą z oznaczoną stroną wygrywa. To byłoby duże wsparcie w naszej obecnej sytuacji. Komentarz Marty Stadnickiej z nazwą naszej fundacji możecie polubić poniżej. Pomożecie?

sobota, 12 maja 2018

Konkurs! Do wygrania 2 x zestaw `Cute Animals` !


Niespodzianka.

Przyznam, ze celowo jakoś bardzo nie chwaliłam się tym głośno , że zgłosiłam się również do organizacji konkursu w Blogosferze CanpolBabies. Po cichutku liczyłam, że uda mi się zorganizować dla was konkurs i odkupię swoje winy, tak te, spowodowane nieobecnością. Zdążyłam zauważyć, że wiele z was odeszlo z obserwowania mojego bloga oraz fanpage, lecz mam przeogromną nadzieję, że wrócicie, a ja postaram się być z wami częściej. Aaa, dziewczyny! odebrałam dzisiaj prawo jazdy, jestem już pełno prawnym kierowcom ! Witajcie na drodze. :-)

Blogosfera.

Jeśli są jeszcze osoby, może nowe blogerki, które nie słyszały o blogosferze, albo słyszały ale się jeszcze wahają - serdecznie zapraszam na stronę Blogosfery Canpol aby na spokojnie przeczytały treść i przejrzały wiadomości, które tam się znajdują. CO MIESIĄC ktoś wygrywa fantastyczny zestaw do testowania, a wraz z tą osobą, jest wybierana grupa osób, która ma możliwość zorganizowania konkursu z akcesoriami z danej edycji. Coraz częściej są do wygrania po 2 zestawy (!) . Naprawdę warto. Nie jest ważna popularność bloga, ilość obserwujących, ani komentarzy. :)

Konkurs.

Przejdźmy może już do głównego wątku wpisu - Konkursu. Mam dla was 2 (1) zestawy `Cute Animals` w których komplet wchodzi: Talerzyk, miseczka, widelczyk z łyżeczką, kubeczek oraz Kubeczek a wszystko w przeeeeesłodkiego pieseczka ! <3 Chwilami żałuję, że nie dostałam się do testowania, ale powalcze w konkursach na innych blogach, a może się uda  :)

Pewnie zastanowiacie się co wymyśliłam za cuda na kiju jako zadanie konkursowe, myślę, że możecie mieć przesyt wierszyków, prac plastycz - nie ma co się bać. :)

"Pokaż, kto/co jest największym przyjacielem Twojego dziecka. Opowiedz dlaczego akurat on/a / to "

Zgłoszenia mozecie publikowac pod tym wpisem na blogu, pod postem na fanpage, lub wyslac na maila Magdallena@pisz.to 


Regulamin.
§ 1
POSTANOWIENIA OGÓLNE
1. Konkurs organizowany jest pod nazwą „Wygraj zestaw  `Cute Animals` na blogu MamaMagda.pl” i zwany jest w dalszym ciagu : „Konkursem”.
2. Organizatorem Konkursu jest właścicielka bloga www.MamaMagda.pl, sponsorem nagrody jest Canpol Babies.
3. Konkurs rozpoczyna się w dniu 12/05/18 i będzie trwać do 31/05/18 r. do godziny 00:00:00 czasu polskiego.
4. Udział w Konkursie jest dobrowolny.
5. Uczestnik przez przystąpienie do Konkursu akceptuje w całości treść Regulaminu oraz zobowiązuje się do jego przestrzegania.
§ 2
WARUNKI I ZASADY UCZESTNICTWA W KONKURSIE
1. Uczestnikiem Konkursu („Uczestnik”) może być każda osoba pełnoletnia, która spełni warunki Regulaminu Konkursu.
2. Uczestnik ma za zadanie spełnić następujące warunki:
1) Pokazać kto/co jest największym przyjacielem naszego dziecka. Opowiedzieć dlaczego akurat on/a / to.
2) Dobrowolnie może polubić fanpage organizatorów i/lub udostępnić u siebie grafikę konkursową, co będzie mile postrzegane przez organizatora.
3. Nagrodą w konkursie są dwa zestawy "Cute Animals"
4. Zwycięzca zostanie wybrany na podstawie zgłoszenia - najbardziej interesująca/ciekawa/zabawna odpowiedź.
5. Zwycięzcę wybiera właścicielka bloga www.MamaMagda.pl .
6. Nagroda nie podlega wymianie.
Wyniki zostaną ogłoszone w terminie do 3 dni  od zakończenia konkursu ) lecz postaram się zrobić wam niespodziankę na dzień dziecka :-) )
8. Zwycięzca ma obowiązek zgłoszenia się do organizatora w terminie do 3 dni od ogłoszenia wyników. W przypadku braku kontaktu zostanie wyłoniony inny zwycięzca.

§ 3
POSTANOWIENIA KOŃCOWE
1. Organizator ma prawo do zmiany postanowień niniejszego Regulaminu, o czym uczestnicy zostaną poinformowani.
2. Zgłoszenie do konkursu jest równoznaczne z akceptacją warunków zapisanych w niniejszym Regulaminie


Powodzenia! 

niedziela, 15 kwietnia 2018

#1 Nowoczesne meble desing.

#1 Nowoczesne meble desing.
Ostatnio coraz częściej przeglądam projekty domów, kuchni, salonów, pokojów dziecięcych. Co prawda z budową domu jesteśmy w stanie ;surowym;, ale zaczęłam zapisywać sobie przeróżne grafiki, żeby później wiedzieć, co mi się podobało i jak to sobie wyobrażałam. Pomyślałam, że lepiej sobie zapisać niż później przy urządzaniu już w trakcie pomyśleć - o kurcze, a mogłam to zrobić tak, byłoby ładniej, zupelnie o tym zapomniałam! - to by była skucha co?


I tu nasuwa się kolejna myśl - urządzać swój wymarzony dom w starym stylu, który wraca od kilku lat do łask i naszych domów? Coraz częściej widać jak ludzie urządzają dom spowrotem starymi witrynami za czasów naszych dziadków i  wykorzystują ich patenty.

Druga grupa ludzi idzie zaś w zupełną nowoczesność, meble desing często robią meegaa wrażenie.
Do czasu myślałam, że jednak wolę prosto, subtelnie, delikatnie, biało - ładnie. Ale czasem takie szaleństwo może wnieść bardzo pozytywne emocje. Wchodząc do białego, czystego pomieszczenia, a przy stole widząc krzesła w przeróżnych kolorach (na przykład takie z głównego zdjęcia ? :) ) wywoła na pewno burzę - pewnie pozytywną i negatywną.



Popatrzcie jak przeróżne mogą być krzesła - jak przeróżnie można 'udziwnić' pomieszczenie w naszym domu :)





Wszystkie te nowoczesne meble możecie kupić/obejrzeć klikając w podświetlony tekst w tym zdaniu, co o nich myślicie? :)